Luxtorpeda w Muzeum Powstania Warszawskiego – chwila pomiędzy wiecznościami…

 

Luxtorpeda w Muzeum Powstania WarszawskiegoJuż za kilka dni 70 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Się dzieje. Kulturalnie i patriotycznie. Cieszę się. Choć oczywiście można dyskutować nad sensownością wybuchu powstania itd. to nie da się odmówić bohaterstwa ludziom. I niezłomnego ducha. Nie o tym jednak tutaj będzie. Bo w piątek 25 lipca był koncert. Jeden z wielu zaplanowanych z tej okazji, a zarazem niepowtarzalny. Luxtorpeda zagrała w Muzeum Powstania Warszawskiego. Oddając hołd tym którzy walczyli w Powstaniu. Za wolność.

 

Byłem już na kilku ich koncertach. Zazwyczaj z moim nikonem – pod sceną. I miałem lepsze widoki. Tym razem było inaczej. I w sumie cieszę się z tego. Choć z drugiej strony żałuję, bo światła były rewelacyjne. Może udałoby się “złapać” kilka ciekawych momentów. Wracając do radości – dobrze, że mogłem “przeżyć” cały ten koncert po prostu. Posłuchać. Pokrzyczeć piosenki wspólnie z sporym tłumem fanów. Tym bardziej, że w kontekście rocznicy wiele z tekstów nabrało nowego wymiaru. “Chcę ubrudzić ręce, by wybudować szczęście…” czy “im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień, światło ma moc i nie zgasi go cień” można było inaczej odczytać niż dotychczas.

 

To był dobry koncert. Litza “czuł temat”, co było słychać w komentarzach pomiędzy utworami. Mimo, że telewizja (TVN24 !!) transmitowała wszystko na żywo, nie było mocno czuć drętwoty. A tego zawsze się boję. Nie lubię koncertów robionych pod telewizję. Wtedy klimat gdzieś ulatuje i zostaje wymuskany blichtr, suche teksty prowadzących i sztywne trzymanie się grafiku. Tutaj się udało – może na początku trochę, ale potem Luxtorpeda obroniła wolność. Była więc zamiana piosenki na inną niż w set liście. I nawet pomyłka oraz radość z faktu, że “już nas nie kręcą, więc możemy się pomylić”.

 

Cieszę się też z tego, że mieliśmy przegląd kawałków ze wszystkich 3 płyt. Nie zabrakło przebojowych “Mambałagi”, “Hymnu”, “Wilków dwóch” oraz “Autystycznego”, a także wielu innych. Bardzo podobało się też wykonanie dwóch piosenek z repertuaru Pięć Dwa. Hans i Deep w towarzystwie luxtorpedowego instrumentarium oraz gościnnie Ani Witczak z Dikandy to fajny mix. Do tej pory brzmią mi uszach słowa:

“Napisze list otwarty do prezesa drogi mlecznej
czy może widział się z tym co obiecał nam życie wieczne.
Zarząd nic o tym nie wie, rada nadzorcza milczy.
To skąd prosty człowiek ma wiedzieć czy może na końcu na coś liczyć” (“Gdzie Ty jesteś?”)

Po prostu dobry czas, mimo telewizji. Może nie był to najlepszy koncert jaki ostatnio widziałem, ale na pewno jeden z tych, który poruszył. Luxtorpeda jest dla mnie przykładem, że można się wybić. Bez machiny promocyjnej i setek tysięcy złotych. Dzięki fanom oraz umiejętnym korzystaniu z mediów. Bez podlizywania się. I byciu wierym własnym wartościom.

 

Na koniec dodam tylko – świetnie, że Muzeum Powstania Warszawskiego jest. I działa. Nie boi się budować pamięci i patriotyzmu wkorzystując różne środki. Nie zawsze te “tradycyjne”. Bardzo dobrze. Za wolność!

ms

Wszystkie płyty Luxtorpedy kupicie oczywiście w naszym sklepie 🙂

chrzescijanskie granie - logotyp2

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz