Warsztaty z Kanaanem czyli tam, gdzie muzyka staje się modlitwą [relacja]

warsztaty_kanaan (1)

fot. Janusz Kacprzycki

Kilka kartek z pamiętnika o kulisach warsztatów muzycznych prowadzonych przez zespół Kanaan (Debiut 2013). Odbyły się one w dniach 25 – 27 września 2015 w Gdyni. Nasz serwis objął je patronatem. Tekst Pauliny Brzozowskiej. Dobrego czytania!

 

Piątek – 25.09.2015

Jestem na miejscu. Niby dzień organizacyjny, a już dzisiaj dużo się wydarzyło. Byłam zdezorientowana jak zobaczyłam, że będziemy przez ten weekend mieszkać w… zakonie! Chyba nie doczytałam dokładnie informacji i nie spodziewałam się, że z zakwaterowaniem mają coś wspólnego Siostry Służebniczki Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Trzeba przyznać, że jedzenie przygotowywane przez Siostry było dalekie od ascetycznego. Po pysznej kolacji (tak smacznej, że ominął nas zachód słońca przewidziany w programie) nastąpiła integracja uczestników. Nieszczególnie jestem fanką takich rzeczy, bo zazwyczaj jest dość oficjalnie– trzeba się przedstawić, powiedzieć trzydziestu nieznanym osobom coś na swój temat. I wtedy zaczyna się koszmar, w którym uczestnicy wypowiadają się po kolei niczym zapalony lont, na którego końcu jestem ja i moje serce, tykające niczym bomba. Zazwyczaj im bliżej mojego „wystąpienia” tym bliższa jestem zawału. Jednak spotkało mnie i tym razem pozytywne zaskoczenie. Wszyscy ludzie byli życzliwi, przesympatyczni i połączeni miłością do muzyki a wzajemne poznawanie się było prawdziwą przyjemnością. Dzień zakończył się modlitwą uwielbienia, która przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Żadne tam typowo kościelne mamrotanie i zawodzenie pieśni ciągnących się w nieskończoność, jak guma przylepiona do podeszwy. O nie! Była muzyka, był śpiew i gorąca modlitwa płynąca prosto z serc.

 

Jest! Przez pomyłkę umieściłem tylko kilka sekund, ale jest już całość – nasza „Misericordia „!

Posted by Kuba Kornacki on 1 października 2015

 

Sobota – 26.09.2015

Nadszedł ten moment, na który chyba wszyscy czekaliśmy: nauka śpiewania! Niektórzy z uczestników zaoferowali chęć przynależenia do grupy instrumentalnej prowadzonej przez Mateusza Otczyka.  Ja z przyjemnością zostałam z pozostałymi wokalistami, zasłuchana w głos prowadzącej warsztaty Pauliny Grochowskiej. Nie dość, że ładna to jeszcze utalentowana!  W skupieniu uczyliśmy się nie tylko kolejnych piosenek zespołu (ku mojej radości partie chóralne wcale nie były takie małe), ale także różnych technik wokalnych.

Dzień został zwieńczony wspaniałą eucharystią poprowadzoną przez księdza Piotra. To była wisienka na torcie dzisiejszego dnia. Ksiądz udzielił nam błogosławieństwa i modlił się nad każdym z osobna poprzez nałożenie rąk. Piosenki pełne uwielbienia mieszały się z rytmicznym uderzaniem bębnów, dźwiękiem gitar i łzami wzruszenia.

Wygląda na to, że w przypadku tych warsztatów droga prowadząca do koncertu jest tak samo ważna i bogata w doznania, jak sam koncert.

warsztaty_kanaan (10)

fot. Janusz Kacprzycki

Niedziela – 27.09.2015

Dziś wszystko działo się w zawrotnym tempie. Oniemiałam, jak usłyszałam i zobaczyłam, jaką pracę zrobiła grupa instrumentalna. Brzmieli tak profesjonalnie, jakby te warsztaty trwały nie weekend, a co najmniej miesiąc.  Przy wspólnej próbie ciężko było się nie uśmiechać. I to wszystko w familijnej, radosnej atmosferze. W dodatku Fundacja Światło – Życie ufundowała nam koszulki z logo Światowych Dni Młodzieży. Dzięki temu wszyscy wyglądaliśmy jak zespół, którym przez ten krótki czas naprawdę się staliśmy.

Koncert odbył się w Amfiteatrze przy stawku na Obłużu . Nigdy tam nie byłam i z początku poczułam się trochę rozczarowana. Miejsce bardzo niepozorne, gdzieś między blokami, prawie na wprost jednego ze znanych dyskontów. Ale potem dostrzegłam drugą stronę medalu. Była niedziela, wokół sporo zabieganych ludzi, z których większość prawdopodobnie nie miała czasu dla Boga. I Bóg do nich wyszedł, posługując się tym koncertem. Pomyślałam, że zespół i zorganizowane warsztaty są narzędziami, którymi On się posłużył. I poczułam, jakbyśmy my, uczestnicy, działali jak wzmacniacz. Kanaan nas przyciągnął, a my, śpiewając wieloma głosami tworzącymi jedność, zapraszaliśmy tych ludzi, krążącymi po tym osiedlu ze swoimi siatkami i problemami, żeby uwielbiali Boga.

Atmosfera była niesamowita. Zagrażające występom chmury przestały mieć znaczenie, nawet nie wiem, czy się ostatecznie rozproszyły. Mało kto umiał przejść obok tej muzyki obojętnie. A oliwy do ognia dolewał Kuba Kornacki, lider zespołu. Ile ten facet ma w sobie charyzmy i bożego wariactwa, tego nie da się opisać! Poruszył serca nie tylko widowni, ale też nas, uczestników. Widziałam, że mimo tego, że było zimno, ludzie zaangażowali się w nasz występ. Słuchali nie tylko muzyki, ale treści, którą z sobą niosła.
Mogłoby się wydawać, że późnym wieczorem zakończyła się przygoda z warsztatami. Tak sobie jednak myślę, że to nie koniec, a swego rodzaju początek. Może Bóg da i Kasia Organizatorka zrobi drugą edycję? Warsztaty dały mi nie tylko radość ze śpiewania na koncercie i nowe umiejętności w sensie wokalnym. Dzięki nim poznałam ciekawych ludzi, zbliżyłam się do Boga (to były też pewnego rodzaju rekolekcje!) i…zyskałam kilka nowych modlitw, które z przyjemnością śpiewam. Gdybym miała podsumować cały weekend w kilku słowach sparafrazowałabym jedną z moich ulubionych piosenek Kanaanu „Nie chcę przegapić”:

„Nie chcę przegapić
żadnego wschodu słońca
Imię Twoje chwalić
Pragnę Panie bez końca
Kiedy milknę zadziwiona
Na koniec koncertu
Wiem, tę muzykę Ty stworzyłeś
Bym modlitwę czuła w dźwiękach”

tekst: Paulina Brzozowska

foto: mat. zespołu / Janusz Kacprzycki

warsztaty_kanaan (9)

fot. Janusz Kacprzycki

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz