Idziemy pod prąd / wywiad z liderem zespołu Malchus

malchus_zimaNiedawno wydali rewelacyjną płytę “Dom Zły”. Mocną. Muzycznie i tekstowo. Grają metal – wg. “pobożnych” katolików “muzykę bezbożną”. Przy okazji drażnią “true” metalowców, bo zamiast drzeć Biblię – sypią cytatami z Pisma. Szukają wolności i dobra. Mocno. Taki jest “Malchus”. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

 

Chrześcijańskie Granie rozmawia z liderem zespołu “Malchus” – Radosławem Sołkiem o najnowszej płycie, koncercie na największym festiwalu rockowym w Szwajcarii oraz planach koncertowych.

Chrześcijańskie Granie: Dlaczego “Dom Zły”?

Radek Sołek: Jest to określenie rzeczywistości, którą miałem przed oczami, tworząc ten album. Staram się być człowiekiem świadomym i śledzę wydarzenia z Polski i ze świata, wydobywając informacje z niezależnych źródeł. Bardzo często są to wiadomości przytłaczające, wprowadzające w stan przygnębienia, frustracji, gniewu. Emocjom tym daję ujście w muzyce i tekstach.

Kiedy słyszę o „25 latach wolności” ojczyzny, że „jest super”, jak w ironicznej piosence T.Love, zaczynam zdawać sobie sprawę, że włączając TV, włączam szczekaczkę propagandową. Rzeczywistość widziana moimi oczyma mocno różni się od tej przedstawianej przez media, zwłaszcza jeżeli chodzi o ludzi decydujących de facto o naszej przyszłości. Przykładowo: najwyższy urzędnik, krzywoprzysięzca, który wyprzedaje majątek narodowy, następnie emigruje, aby zarabiać jeszcze większe pieniądze; prezydent, który godzi się na pogrzeb z honorami dla generała będącego na usługach okupanta, odpowiedzialnego za śmierć wielu Polaków; afery; powszechne złodziejstwo itd. Jest to tylko parę przykładów z górnej półki, które kształtują „Dom Zły”.

Pochopnie może się wydawać, że tytuł sugeruje nam negatywny przekaz płyty. Jest to jednak ukazanie tego, co jest, w czym żyjemy. Ideą naszej muzyki i tekstów jest podnoszenie na duchu, mówienie o wierze, nadziei i miłości. Dlatego pomimo masy zła, egoizmu, nienawiści, które nas otaczają, możemy walczyć. Otrzymując propozycję od gospodarza: „te królestwa to mój dom, pokłon oddaj, zamieszkaj w nim”, możemy iść pod prąd, powiedzieć złemu stanowcze „nie”, tworzyć zalążki „Domu Dobrego” w naszym środowisku.

 

 

ChG: Jak długo trwała praca nad Waszą płytą i jaka była Wasza motywacja?

RS: Muzyka z „Domu Złego” jest zlepkiem pomysłów z ostatnich paru lat. Najstarsze szkielety utworów takich jak „Otwarte Oczy” czy „Z prochu” pochodzą z 2009 roku. Jeżeli chodzi o samo nagrywanie płyty, pracowaliśmy przez miesiąc w studiu. Poprzedzone to było kilkumiesięczną pracą w salce, gdzie odbywały się próby z nowym perkusistą Papirusem.

Naszą motywacją jest miłość do muzyki. Kochamy nagrywać, koncertować, komponować. Jest to nasza pasja, której poświęcamy bardzo dużo czasu i energii. Otrzymując mniejszy czy większy talent, rozwijamy i pomnażamy go pomimo wielu przeciwności, jakie nas spotykają.

 

Malchus - Dom Zły

ChG: Wiem, że zagraliście niedawno na jednym z największych festiwali metalowych w Szwajcarii? Jak wrażenia?

RS: Była to moja trzecia wizyta w tym pięknym kraju. Za każdym razem wracając do domu, ciężko jest się przestawić z powrotem na rutynowy tryb życia. Piękne, zadbane miasta z dużą ilością zieleni, czyste powietrze, Alpy, jeziora – tak wizualnie zapamiętuję ten kraj. Szwajcaria nigdy nie doświadczyła nieszczęścia wojny czy komunizmu, dlatego ludzka mentalność jest inna niż w Polsce. Nie ma również dużego rozwarstwienia społecznego. Szwajcarzy mają pieniądze, jednak żyją skromnie. W moim odczuciu życie mija spokojniej, nie ma gonitwy za kasą. W sumie jest to naturalne. Kiedy człowiek nie martwi się, że jutro może stracić pracę, że nie stać go na lekarstwa, że nie musi czekać na wizytę do lekarza miesiącami – jest spokojniejszy i czuje się bezpiecznie. Niski procent bezrobocia to również niski procent przestępczości. Mając pracę i godne zarobki, ludzie nie muszą kombinować, w jaki sposób zdobyć pieniądze na utrzymanie czy szybkie odbicie się od dna.

Duże wrażenie zrobiła na mnie ich gościnność, otwartość i kultura osobista. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to przestrzeganie przepisów ruchu drogowego. Zawsze kierowcy ustępują pierwszeństwa pieszym na przejściu.

Co do samego festiwalu, był on doskonale zorganizowany. Mieliśmy iście królewskie przyjęcie. Nasz koncert zaplanowany był na godzinę 00.50, zaraz po Narni. Pomimo dużego zamieszania na scenie z pomocą technicznych szybko rozstawiliśmy się ze sprzętem i zagraliśmy. Obawiałem się o frekwencję. Pomimo późnych godzin nocnych ludzie w większości zostali, a po występie zabrali nas ze sobą do domów w postaci płyt i koszulek. Godziny poszczególnych występów czy punktów programu były rygorystycznie przestrzegane, co charakteryzuje dobre imprezy. Ciekawostką jest to, że na terenie festiwalu sprzedawany był alkohol, jednak żaden z uczestników nie był nim upojony. To też charakteryzuje tamtejszych metalowców – dobra zabawa na trzeźwo (śmiech).

malchus_koncertowe_zamek

ChG: Macie jakieś plany koncertowe w Polsce?

RS: Na chwilę obecną mamy zaplanowany jeden koncert Uwolnić Muzykę – Festiwal Solidarności, 24/25 lipca. W najbliższym czasie powinno pojawić się ich więcej.

 

ChG: W środowisku metalowym dobry przekaz nie jest czymś powszednim – pamiętam, jak w jednej z recenzji płyty “Didymos” ktoś napisał, że z powodu tekstów “Ciężko przebrnąć przez to wydawnictwo. A szkoda, bo muzycznie podoba mi się bardzo”. Jak sobie z tym radzicie?

RS: Tematy poruszane w utworach Malchusa nie są proste. Dla „true” metalowców mogą być wręcz ciężko strawne. Tak było, jest i będzie. Każda forma kultury ma zatwardziałych radykałów, którzy nie przyjmują niczego nowego, odmiennego itp. W sferze metalu również są słuchacze, którzy nie wyobrażają sobie muzyki bez kontrowersyjnego image, odwróconych krzyży, pentagramów… Nie muszę sobie z tym radzić, po prostu wiem, że tak jest i nie zmienię tego. Malchus nie jest sztuką dla mas. Lubię taką muzykę i taka tematyka jest bliska mojemu sercu. Tworząc, nie zastanawiam się, czy komuś się to spodoba, czy ktoś to pochwali, czy zmiesza z błotem.

 

ChG: Twój ulubiony kawałek z ostatniej płyty to…? Dlaczego?

RS: Nie mam faworytów. Każdy utwór ma w sobie „to coś” i jest wyjątkowy.

SONY DSC

 

Malchus – kapela rodem z Przeworska, istnieje już 10 lat, a “Dom Zły” jest czwartym albumem zespołu (poprzednie to: Didymos, Metanoia, Caput Mundi) i zbiera naprawdę dobre recenzje. My też to potwierdzamy. Mocne metalowe granie łączą z dobrym przekazem. Są dowodem na to, że można. Malchus zdobywał doświadczenie koncertowe na różnego rodzaju scenach. Grali m.in. koncerty klubowe, charytatywne, juwenalia oraz festiwale międzynarodowe m.in. Slot Art. Festival w Lubiążu, Fryyfest w Nove Mesto Pod Smrkem w Czechach. Zapraszamy na ich stronę: www.malchus.hox.pl

Aktualny skład zespołu:

Radosław Sołek – gitara, wokal
Paweł Tumiel – gitara
Bartosz Tulik – bas
Tomasz “papirus” Pyzia – perkusja

Płytę “Dom Zły” kupisz już dzisiaj na www.chrzescijanskiegranie.pl

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. 2016/06/28

    […] Idziemy pod prąd / wywiad z liderem zespołu Malchus […]